Bardzo rzadko jadam inną rybę, niż łososia. I wiem, że to błąd. Dlatego jak tylko nadarzy się okazja, sięgam ostatnio po nowe gatunki i staram się odkrywać ich walory. Tym razem wybrałam tuńczyka, którego znam głównie z wersji zapuszkowanej. Steki z tej ryby mają nieporównywalny smak - dużo bliżej im do konsystencji mięsa, a są od niego znacznie lżejsze! Może ktoś z Was akurat skusi się na taki szybki i zdrowy sobotni obiad? :)
Dobrego, słonecznego weekendu!



























