Pamiętam jak na majowym plenerze malarskim, którego tematem były bagna Puszczy Boreckiej, usiadłam tuż na skraju kwitnącej wody. Jej kolor uporczywie coś mi przypominał. I dopiero w zeszłym tygodniu, kiedy szykowałam deser na rodzinną uroczystość, zdałam sobie sprawę że mokradła były dokładnie koloru pistacjowej pasty! Nigdy wcześniej nie miałam przyjemności spędzić dłuższego czasu w tego typu środowisku. Bagna mają w sobie coś magicznego i tajemniczego. Ich mikroklimat jest bardzo przyjemny, a jako natrualne systemy chłodzenia i przechowywania węgla zasługują na miano cichych bohaterów w walce z kryzysem klimatycznym.
Tak więc od teraz pasta pistacjowa kolarzyć mi się będzie z puszczańskim malowaniem, którego rezultat widzicie na zdjęciu. Nie da się też chyba niezauważyć bezy z kremem pistacjowym i porcją czerwonych porzeczek ;) Mój repertuar bezowych wypieków właśnie się powiększył i z przyjemnością dzielę się z Wami kolejną recepturą.
beza z kremem pistacjowym i porzeczkami
składniki:
(na ok.10-12 porcji)
beza
- 6 białek (najlepiej schłodzonych)
- szczypta soli
- 300g drobnego cukru
- 1 łyżka mąki ziemniaczanej
- 1 łyżeczka soku z cytryny
krem
- 250g serka mascarpone
- pół szklanki śmietanki 30-36%
- 200g pasty pistacjowej
owoce do podania
- czerwone porzeczki lub maliny
Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. W dużej misce miksujemy przez kilka minut białka ze szczyptą soli. Przez kolejne kilka minut miksowania dodajemy stopniowo drobny cukier. Na koniec dosypujemy makę i dolewamy sok z cytryny, krótko miksujemy. Masę przekładamy na blachę do pieczenia układając okrąg o średnicy ok.25cm. Brzegi kremu podnosimy wyżej, tak żeby utworzyły rant dla kremu. Bezę wstawiamy do rozgrzanego piekarnika, zmniejszamy temperaturę do 150 stopni i pieczemy przez 90 minut. Po tym czasie uchylamy piekarnik i pozwalamy bezie ostygnąć.
Składniki kremu miksujemy do uzyskania jednolitej i sztywnej konsystencji. Orzechową masę układamy na ostudzonej bezie, zdobimy owocami i wstawiamy do lodówki na min. 2 godziny do schłodzenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz