O Malborku mogłabym pisać dużo. Zaraz po Ełku to moje drugie miasto lat dziecięcych. To w nim wychowywał się mój Tata, to do niego wciąż wracam odwiedzając Babcię. To tu latami spędzałam swoje szkolne wakacje. Do dziś wspominam nieistniejący już ryneczek u podnóża zamku, śmietankowe lody z wiśniami i gęstą polewą czekoladową z budki obok babcinego bloku, spacery z psem i wieczory spędzone na skrzypiącej huśtawce. Jako nastolatka włóczyłam się z przyjaciółmi po zabytkowych terenach, a na studiach rysowałam rzuty krzyżackiej twierdzy próbując odtworzyć szlaki wędrówek w cieniu murów.
Mam sentyment do tego niewielkiego miasta!
Przywiązanie wzrosło jeszcze bardziej po ostatniej słonecznej wizycie, przepysznym popołudniu spędzonym na zamku w doborowym towarzystwie. Koniecznie zerknijcie na fotorelację! :)



























