czwartek, 20 marca 2014

za co kocham Dublin?

Rety, to jest już setny wpis na blogu... Postanowiłam uczynić go wyjątkowym!

Dziś o mieście do którego tęsknię, w którym spędziłam rok studenckiego życia (a było to już ponad 5 lat temu!!!) i które od tej pory wspominam z wyjątkowym rozrzewnieniem.
Dziś słów parę (a zdjęć znacznie więcej niż kilka!) o Dublinie, Irlandii w ogóle, o studiach, ludziach i moich wspomnieniach z tym wszystkim związanych. W ramach podróży w przeszłość przygotowałam dla Was bogatą fotorelację, jak również dwa przepisy na tradycyjne irlandzkie przysmaki.

Zapraszam do lektury - mam nadzieję, że choć w niewielkim stopniu udzieli się Wam atmosfera miejsc, które dane mi było samej zobaczyć. Przekonajcie się za co kocham Dublin!



niedziela, 16 marca 2014

sezamowe szaszłyki z kurczaka i marchewkowe kopytka w sosie z rukoli

Pewnie nie tylko mi kopytka kojarzą się z dzieciństwem i domem rodzinnym. Mój Tata podawał je zawsze z wołowymi zrazami (muszę je kiedyś zrobić - to dopiero będzie wyzwanie!), buraczkami na ciepło i duszoną marchewką z groszkiem...mniam! 
Ostatnio przyszła mi właśnie ochota na domowe kluski, ale postanowiłam zrobić je w nieco mniej tradycyjnej wersji i podać z szaszłykami, które są z kolei popisowym daniem mojego Męża. Wyszło pysznie - niby zwyczajnie, a jednak nieprzeciętnie!

czwartek, 13 marca 2014

prototypy mebli użytkowych

Dziś na blogu trochę mniej kulinarnie. Na początku roku zostałam poproszona o sfotografowanie na potrzeby konkursu kilku prototypów mebli użytkowych. Z wielką chęcią pomogłam koledze ze studiów (zajrzyjcie koniecznie na stronę Kamila - klik) - wykonałam parę zdjęć typowo produktowych, ale dodałam też trochę własnych aranżacji. Zobaczcie jak wyszło! Widzielibyście któryś z poniższych modeli w swoim domu, po dopracowaniu szczegółów i końcowym doborze materiałów? Mi do gustu najbardziej przypadła komoda - mogłabym umieścić podobną w swojej przyszłej i koniecznie bardziej przestrzennej kuchni :) 

poniedziałek, 10 marca 2014

tajska sałatka z krewetkami i pomelo

Uwielbiam pomelo, choć tak naprawdę znam je od niedawna. Najchętniej ten orzeźwiający owoc jem bez niczego, ale raz postanowiłam połówkę wykorzystać w bardziej twórczy sposób. Wyszperałam przepis na szybką tajską sałatkę. A że krewetki lubię nie mniej, wyszło pysznie i zdrowo. Polecam jako ekspresowy lunch lub lekką kolację. Mniam! 

piątek, 7 marca 2014

krucha kakaowa tarta z jogurtowo-czekoladowym kremem i świeżym granatem

We wpisie o warszawskiej Cafe Plakatówka wspominałam Wam o tarcie, która zainspirowała mnie do słodkiego eksperymentu w kuchni. Ciasto postanowiłam przygotować na potrzeby walentynkowego konkursu kulinarnego - niestety nie zostałam w nim nagrodzona, za to wykonany deser mogę zaliczyć do jednych z bardziej udanych doświadczeń. Spróbujecie sami! Tarta jest prosta w wykonaniu, bardzo ciekawa w smaku i całkiem lekka :)

P.S. Od dzisiaj możecie moje przepisy wydrukować w formie PDF! Na końcu każdego wpisu znajdziecie szarą ikonkę "Print" - pozwala ona na wygenerowanie wydruku (do wyboru ze zdjęciem lub bez, można też usunąć niepotrzebną część, np. moje słowo wstępne ;)). Mam nadzieję, że dla niektórych z Was ta opcja stanie się to pomocna!

wtorek, 4 marca 2014

delikatnie kuminowy krem z batatów i marchwi

Za kuminem (kminkiem też) nie przepadam, ale w tym daniu jego delikatny posmak bardzo mi odpowiada - wraz z odrobiną imbiru świetnie kontrastuje ze słodyczą batatów i marchewki. Lubię takie warzywne kremy i mam nadzieję, że zanim nadejdzie prawdziwa wiosna (choć czekam na nią jak każdy, z niecierpliwością!) i czas na bardziej orzeźwiające zupy, zdążę jeszcze nacieszyć się tymi bardziej rozgrzewającymi. 

niedziela, 2 marca 2014

trójmiejska solniczka weekendowo: hummusowe śniadanie i kreatywne cratfowanie

Ostatnie dwa weekendy obfitowały w solniczkowe wydarzenia. W zeszłoniedzielny poranek zjadłyśmy z dziewczynami pyszne hummusowe śniadanie w gdańskiej kawiarni "Pies i Róża". Wczoraj natomiast craftowałyśmy wspólnie w Wejherowie. 

Zapraszam Was na krótką relację z tych dwóch spotkań.

piątek, 28 lutego 2014

domowe placki z jabłkami

Nie pierwszy raz piszę o smakach swojego dzieciństwa i dorastania. Było już pyszne ciasto z wiśniami (pamiętacie? klik), a ostatnio prezentowałam niezrównaną śniadaniową sałatkę z czterech składników (klik). Ale to co pokazuję dziś, to chyba najmilsze ze wszystkich kulinarnych rodzinnych wspomnień! Nikt nie robi tak smacznych placków jak moja Mama! Nikt nie ma tyle cierpliwości i oddania w staniu rano nad rozgrzaną patelnią i produkowaniu talerzy gorących jabłkowych krążków. Samej nigdy nie udało mi się Jej w tym dorównać i choć czasem porywam się samotnie na ten przepis to wiem, że mistrzynią placków nie będę (te na zdjęciu mogłyby być mniej rumiane, prawda? ;)) i chyba nawet nie chcę być! Po stokroć wolę je w Maminym wykonaniu - pulchne, pachnące i podetknięte z miłością pod samą zgłodniałą buzię. 

P.S. Zaraz po przepisie na placki znajdziecie odpowiedzi na kilka pytań zadanych mi przez jedną z kulinarnych blogerek. Zapraszam do lektury :)


wtorek, 25 lutego 2014

kurczak z pomidorkami koktajlowymi, serem camembert i pieczonymi batatami

Z miłości do ziemniaków byłam znana przez całe dzieciństwo. Tata i Babcia do dziś wspominają jak wyjadałam gorące kartofle prosto z garnka, a po obfitym obiedzie polowałam jeszcze na zimne resztki. I tak sobie teraz myślę, że...musiałam być pociesznym, mało wybrednym i niedrogim w chowaniu dzieckiem ;) Jak ja tęsknię do tego beztroskiego okresu!
Czasy zmieniły się diametralnie - wyrosłam, a moje podniebienie się zmieniło. I choć ziemniaki wciąż lubię, jem je teraz bardzo rzadko. Moje upodobania poszły w inną stronę, a kulinarne eksperymenty i chęć smakowania różnych rzeczy sprawiły, że częściej sięgam po inne warzywa. Ale dziś wracam na chwilę do ziemniaków, tylko w mniej codziennej odmianie.

Bataty przyrządziłam sama po raz pierwszy, ale już wiem, że nie ostatni - planuję niedługo wyczarować z nich pyszną zupę. Ich słodycz bardzo pasuje do mięsnych dań, a aksamitny i delikatny smak świetnie współgrają ze świeżymi, aromatycznymi ziołami. 

Poniższe danie wyszło naprawdę smacznie! Możecie się o tym przekonać już od wczoraj, na łamach prężnie działającego Magazynu Obsesje. Serdecznie zapraszam:


niedziela, 23 lutego 2014

hiszpańska tortilla z piekarnika i wspomnienie tapas party w gdańskim Mercado

Ostatnio Trójmiejska Solniczka nas rozpieszcza. Dopiero wyrobiłam się z relacją z jednego spotkania, a zaraz biegnę na drugie! Ale wcale nie narzekam - bardzo lubię te babskie zloty :)
Ostatni miał miejsce w Mercado, hiszpańskim tapas położonym w samym sercu gdańskiego Wrzeszcza. Właściciele knajpki poczęstowali nas swoimi specjałami i zapoznali z nowym menu. Wszyscy miłośnicy kuchni hiszpańskiej powinni zajrzeć do tego lokalu - może akurat znajdą tam coś dla siebie! Ja kuchnię hiszpańską znam mało, dlatego w ramach bliższego zapoznania postanowiłam po spotkaniu przygotować tortillę w domu. Nie wiem, czy pieczenie jest tradycyjnym sposobem jej przygotowania, mnie natomiast taka forma skusiła. Zapiekanka wyszła smacznie, a przepis jest dobrą bazą do dalszego eksperymentowania! 

Poniżej kilka fotek ze spotkania (wszystkie zdjęcia są własnością Mercado) i przepis :)


piątek, 21 lutego 2014

obłędna sałatka z kuskusem, owocami i kozim serem

Nie bez powodu ta sałatka zwie się obłędną - tak wygląda i tak też smakuje! Uwielbiam ją za nietuzinkowy miks składników - za świeżość granatu i rukoli, za słodycz winogron, aksamitny smak koziego sera i delikatność kuskusa. A miodowy winegret to mój ulubiony sos, dodaję go bez opamiętania do prawie każdej sałatki :) 

Ech...miałam przyrządzać więcej mięsa, ale w obliczu takich przepisów po prostu nie potrafię...szybkie sałatki, pyszne tarty i aromatyczne zupy siedzą we mnie za głęboko!

środa, 19 lutego 2014

nr 2 z cyklu "w mojej głowie - CIEKAWE MIEJSCA" warszawska CAFE PLAKATÓWKA

Kilka mroźnych styczniowych dni spędziłam w Warszawie - to był dobry czas w gronie rodziny oraz przyjaciół. Dzięki tej wizycie spotkałam się nie tylko z najbliższymi, ale również poznałam kilka nowych kulinarnych miejsc na mapie stolicy. Śmiało mogę polecić Wam Aïoli na Świętokrzyskiej (świetne burgery z jagnięciny!), malutkiego TUK TUK'a przy Placu Zbawiciela (o tej tajskiej knajpce napiszę kiedyś więcej!), włoskie Vapiano na Mokotowie z pysznymi antipasti i klimatyczne małe Sushi Atelier na Wilanowie. 

Ale jest jedno miejsce, które w sposób szczególny zasłużyło na moją uwagę - to Cafe Plakatówka na Miasteczku Wilanów. Spędziłam tu dobrych parę dni pracując przy komputerze i starając się nie narobić zaległości w zawodowych obowiązkach. 

Zobaczcie jak ciekawe to miejsce...i jak wielu rzeczy tu posmakowałam!!! :)    

poniedziałek, 17 lutego 2014

portugalskie dźwięki, portugalskie smaki...

Weekend był pracowity, ale w sposób najprzyjemniejszy z możliwych! Są dwie rzeczy, które mnie najbardziej relaksują - układanie puzzli (najczęściej w trzydniowych bezsennych maratonach...ciężko mi przestać!) i klejenie makiet. Ta druga czynność, nie dość że odprężająca, to jeszcze ściśle powiązana z pracą zawodową, tak więc przyjemna i pożyteczna, ale przy tym bardzo czasochłonna oraz wymagająca pewnych przygotowań - przede wszystkim zapasów muzyki, herbaty no i oczywiście jedzenia. 

Asia z ugotujmy zrobiła mi ostatnio ogromną chęć na płytę APPETIT, czyli kompilację muzyki i kuchni! Wybrałam wersję portugalską i jestem z niej bardzo zadowolona. Melodyjna muzyka wciąga od pierwszego kawałka, a wszystkie dołączone do krążka przepisy są warte uwagi i wypróbowania! Jeden z nich już dziś polecam i prezentuję na oryginalnej fiszce. Słodki chleb skutecznie umilał mi godziny spędzone nad matą do ciecia tektury :) Jest naprawdę pyszny - czuję, że będzie gościł często w naszym domu. Jedna ciepła kulka z masłem i miodem, druga z powidłami, a trzecia, czwarta, piąta i szósta spakowana do pracy.  



piątek, 14 lutego 2014

kamień w ruch = pierwsza domowa pizza!

Ha! W końcu i ja namacalnie dołączyłam do grona wielbicieli pizzy z kamienia :) Od dobrych paru miesięcy sprzęt do wypieków jedynie prezentowałam bliskim, sama licząc, że wkrótce zasłużę na swój własny egzemplarz! Jak widać - zasłużyłam! :D Inauguracja nowego kuchennego gadżetu miała miejsce nie kiedy indziej, jak tylko w Międzynarodowy Dzień Pizzy (9 lutego), a że jestem wielką fanką karczochów, na pierwszy ogień wybrałam pyszną capricciosę. Pozostawiam Was z przepisem i sama idę zagniatać nowe ciasto - nasze tegoroczne Walentynki spędzimy właśnie przy włoskich specjałach. Chyba długo nie wyjdziemy na pizzę do miasta... ta z kamienia jest rewelacyjna!

A w weekend zrobię zapasy domowych sosów. Pamiętacie jeszcze moje propozycje? :) (klik) Nie mogę się już doczekać tej śliwkowej wersji!

wtorek, 11 lutego 2014

SUCRÉ - moje pierwsze spotkanie z legendarnymi makaronikami!

Pomyślałam sobie "Raz się żyje!" i w mroźny styczniowy dzień, chroniąc się przed zimnem w warszawskiej Galerii Mokotów, zaserwowałam sobie autorską kompozycję słynnych (i przy okazji pioruńsko drogich, jak na swoją wielkość i wagę ;D) makaroników. To było moje pierwsze zetknięcie z tymi słodyczami, ale przyznajcie...ciężko przejść obojętnie obok małych dzieł sztuki!
Jak szaleć to szaleć, jak próbować czegoś po raz pierwszy, to z rozmachem! 
Dziś chwilę o tych łakociach i o moich wrażeniach z ich degustacji.

sobota, 8 lutego 2014

schab z sosem tuńczykowym, kaparami i rukolą

Ostatnio dostałam od Mamy pyszny domowy schab. Część z niego wykorzystałam na ciepło, kilka plasterków natomiast podałam w formie zimnej przystawki - wyszło smacznie i bardzo oryginalnie! Przepis na przekąskę podpatrzyłam w jednej w warszawskich knajp serwujących włoską kuchnię i dostosowałam do swoich upodobań. A zaopatrzenie które dostałam od Rodziców znów zmotywowało mnie, by przyrządzać więcej mięsa na co dzień :) 

środa, 5 lutego 2014

czas na deser!

Teraz muffinki robię rzadko, choć na początku swojej przygody z kuchnią to własnie z nich najbardziej słynęłam! Ale prawda jest taka, że kiedy potrzebuję szybkiego przepisu na coś słodkiego, sięgam właśnie po receptury na babeczki. Te poniższe robiłam ostatnio po raz pierwszy i muszę przyznać, że całkiem mi posmakowały :) Mleczny czekoladowy smak, uzupełniony lawendowym aromatem to zdecydowanie dobre połączenie! 

niedziela, 2 lutego 2014

nr 1 z cyklu "w mojej głowie - CIEKAWE KSIĄŻKI" ULUBIONE WARZYWA PANA WILKINSONA

"Mam nadzieję, że lektura tej książki zaszczepi w Was taką miłość do dobrego jedzenia, 
jaka codziennie jest moim natchnieniem." 
autor

We mnie umiłowania do kuchni specjalnie nie trzeba było zaszczepiać, ale ta książka na pewno stała się inspiracją do moich dalszych działań kulinarnych. To zdecydowanie jedna z piękniejszych pozycji, które posiadam w swoich zbiorach, i choć uważam, że nie jest to propozycja dla każdego, na pewno warto się jej przyjrzeć. Dziś prezentuję pokrótce "ULUBIONE WARZYWA PANA WILKINSONA". Zobaczcie moją recenzję i oceńcie jak sobie poradziłam z wybranym przepisem! :) 

czwartek, 30 stycznia 2014

sałatka czteroskładnikowa

Ta sałatka już zawsze będzie kojarzyła mi się z domem rodzinnym. Na śniadanie podawała ją moja Mama, później podjadaliśmy ją z siostrą o każdej porze dnia i nocy. Jest najprostsza na świecie, bardzo pożywna i naprawdę smaczna - mało kto nie lubi zawartych w niej składników. Rzadko robię ją w Gdańsku, ale jeśli już, dorzucam piąty kolorowy składnik - mój ulubiony szczypiorek. Maminy majonez zastępuję też najczęściej jogurtem, ale tak naprawdę i w tradycyjnej wersji bardzo mi ta propozycja odpowiada. Ta sałatka je się sama! :) Może też być dobrym rozwiązaniem na wartościową przekąskę w pracy. 

niedziela, 26 stycznia 2014

trójmiejska solniczka w indyjskiej restauracji Ganesh

Moje pierwsze tegoroczne spotkanie z trójmiejską solniczką miało miejsce na gdańskich Kowalach, w restauracji Ganesh. Choć okazuje się, że to lokal sieciowy, posiadający 8 punktów w całej Polsce, nigdy wcześniej o nim nie słyszałam. Kuchnia indyjska też jest mi raczej obca, więc miałam pewność, że korzystając z zaproszenia dziewczyn poznam nowe smaki i aromaty. I tak się stało. Zapraszam na krótką relację!

fot. własność restauracji

środa, 22 stycznia 2014

ryżowe ciasteczka z orzechami brazylijskimi

Dziś na blogu trochę bardziej orientalnie. Orzechy brazylijskie i ryżowa mąka długo czekały na swój dzień - oto nadszedł! Te aromatyczne ciastka są naprawdę pyszne i oryginalne w smaku. Długo poleżą i świetnie smakują ze świeżo zaparzoną kawą. Jeśli wolicie inne orzechy lub zależy Wam na dodaniu ulubionych przypraw, nie ma najmniejszego problemu z modyfikacją ciastek - myślę, że mogą smakować pysznie w różnych wariacjach!

Przepis znajdziecie również na łamach Magazynu Obsesje. Zachęcam Was do zajrzenia na strony tego e-czasopisma.

P.S. A orientalne ciasteczka niech będą zapowiedzią kolejnego wpisu - już niedługo relacja z kulinarnego spotkania w indyjskiej restauracji Ganesh! 


sobota, 18 stycznia 2014

rozmarynowe tisane

Dawno nie było na blogu żadnej propozycji napoju. A że porę mamy zimową i często sięgam po rozgrzewające napary, dziś przedstawiam bardzo przeze mnie lubiane "tisane" z rozmarynu. Gdy tylko mam nadmiar tych świeżych gałązek, z chęcią wykorzystuję je w poniższy sposób. Aromatyczny zapach i smak rozmarynu przełamany delikatnie odrobiną miodu to zdecydowanie to, czego mi potrzeba w długie styczniowe wieczory. Spróbujcie i Wy! Prawda że prosty przepis? :)

środa, 15 stycznia 2014

kolorowa sałatka na styczniową szarugę!

Po świątecznych daniach wciąż jeszcze mam ochotę na lżejsze propozycje. I choć powoli myślę nad czymś konkretnym i bardziej obiadowym (co mogłabym przedstawić również Wam), na razie jeszcze kilka pomniejszych przepisów. Do tej sałatki zainspirowało mnie...sprzątanie w kuchni! W nowym roku przypomniałam sobie o mojej spiżarce (czytaj: kartonie/pudełku:) z zapasami pięknych makaronów, które rosły i rosły (i to dzięki nie byle komu!) z nadzieją na wykorzystanie "w odpowiednim momencie". Właściwa chwila nadeszła i tak oto ta sałatka...poprawiła mi nastrój w styczniowe szarawe popołudnie - smak pyszny, cel szczytny :P Misja makaronu spełniona! 

A pamiętacie jeszcze mój pierwszy blogowy wpis?! Od innej makaronowej sałatki wszystko się zaczęło - sałatka makaronowa z kurczakiem, oliwkami i suszonymi pomidorami
Chyba mam sentyment do takich dań!

niedziela, 12 stycznia 2014

ponad 200 polubień na FB!

Kiedy blogowi stuknęło 100 polubień na facebooku byłam akurat w wirze przygotowań do egzaminu zawodowego (klik). Dziś mam wolniejszą głowę i mnóstwo planów, a w międzyczasie liczba osób, które doceniły moją prace wzrosła dwukrotnie! Bardzo dziękuję wszystkim odwiedzającym i zachęcam do dzielenia się ewentualnymi uwagami dotyczącymi strony. Staram się jak mogę, by była coraz ciekawsza i lepsza!

Dobrej niedzieli i całego nadchodzącego tygodnia! 


sobota, 11 stycznia 2014

nr 1 z cyklu "w mojej głowie - CIEKAWE MIEJSCA" - Bistro POBITE GARY

Dziś startuję z obiecanymi postami o miejscach wartych odwiedzenia! Wiele z nich to wielokrotnie sprawdzone lokale, część natomiast to zupełnie nowo odkryte punkty na mapie miasta. Krytykiem kulinarnym jestem kiepskim - najczęściej wszystko mi smakuje i cieszę się z każdej możliwości testowania jedzenia, ale postaram się, by w cyklu " w mojej głowie - CIEKAWE MIEJSCA" nie zabrakło trzeźwych ocen i wyważonej krytyki :)

Restauracyjne fotorelacje inauguruje Bistro POBITE GARY na Gdańskiej Żabiance. Lokalizacja zaskakująca i niepozorna, aczkolwiek bardzo trafna - lokal sąsiaduje z kompleksem AWFiS i znajduje się rzut beretem od stacji SKM. Choć samo otoczenie nie wydaje się zbyt przyjazne, knajpka nadrabia klimatem i ciekawym menu. Byłam tam pierwszy raz i na pewno wkrótce powrócę! A oto raport z wizyty:

środa, 8 stycznia 2014

tarta orzechowa

Orzechowa tarta to moje pierwsze spotkanie z Elizą Mórawską. To właśnie ten deser wyznaczyłam sobie jako pierwszy do realizacji po zetknięciu się z Jej książką o słodkościach. I choć bloga White Plate powinnam była zacząć śledzić już zdecydowanie wcześniej, czynię to z nie mniejszą przyjemnością od kilku tygodni i wiem, że na tym przepisie nie poprzestanę. Ciasto zyskało ogromną sympatię wśród mojej Rodziny i bliskich znajomych. W sumie to sama już tęsknię za jego smakiem...

piątek, 3 stycznia 2014

kanapkowe pasty na bazie naturalnego twarożku

Po końcówce roku, obfitującej w wiele dań mięsnych (z resztą przepysznych, bo domowych!), z nieskrywaną przyjemnością wracam do codziennych przyzwyczajeń kulinarnych i ukochanych past do pieczywa. Po świątecznych tradycyjnych daniach mam chęć na oliwki, suszone pomidory, wędzone ryby oraz świeże zioła i warzywa. To wszystko znajdziecie w poniższych przepisach. Szczególnie polecam cytrynową pastę z pstrągiem - jest bardzo orzeźwiająca! Pasta z oliwkami wymaga nieco dłuższego przygotowania, ale również jest warta wypróbowania. Kto lubi kanapkowe smarowidła na pewno się nie zawiedzie!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...