W zeszłym roku prezentowałam Wam poniższe pierniczki na świątecznej kartce. Przy okazji obiecałam przepis na kolejne Boże Narodzenie :) I oto do Gwiazdki pozostał miesiąc i to najwyższy czas, by przygotować ciasto. Będzie leżakowało parę tygodni (a mogłoby i parę miesięcy!), dzięki czemu ciastka nabiorą głębokiego smaku. To moje ulubione pierniczki - piekę je od dobrych kilku lat. Cenię je za dużą ilość bakalii, dobrą konsystencję i ładny, bardzo naturalny wygląd. Niech nie przerazi Was ilość składników - zaszalejcie, przecież te słodycze piecze się raz w roku! :)
P.S. To, że dziś zrobiło się świątecznie, nie oznacza, że tak już będzie na blogu do końca grudnia ;) W odróżnieniu od Mamy i Taty nie jestem mistrzem świątecznych potraw - delektowanie się nimi pozostawiam więc już na sam czas rodzinnego Bożego Narodzenia. W kolejnych postach wracam więc z codziennymi sałatkami, zupami, tartami i innymi pysznościami. No może gdzieś tam uda mi się przemycić jeszcze mały bożonarodzeniowy wpis...kto wie! ;) Do spisania.