piątek, 14 lutego 2014

kamień w ruch = pierwsza domowa pizza!

Ha! W końcu i ja namacalnie dołączyłam do grona wielbicieli pizzy z kamienia :) Od dobrych paru miesięcy sprzęt do wypieków jedynie prezentowałam bliskim, sama licząc, że wkrótce zasłużę na swój własny egzemplarz! Jak widać - zasłużyłam! :D Inauguracja nowego kuchennego gadżetu miała miejsce nie kiedy indziej, jak tylko w Międzynarodowy Dzień Pizzy (9 lutego), a że jestem wielką fanką karczochów, na pierwszy ogień wybrałam pyszną capricciosę. Pozostawiam Was z przepisem i sama idę zagniatać nowe ciasto - nasze tegoroczne Walentynki spędzimy właśnie przy włoskich specjałach. Chyba długo nie wyjdziemy na pizzę do miasta... ta z kamienia jest rewelacyjna!

A w weekend zrobię zapasy domowych sosów. Pamiętacie jeszcze moje propozycje? :) (klik) Nie mogę się już doczekać tej śliwkowej wersji!

wtorek, 11 lutego 2014

SUCRÉ - moje pierwsze spotkanie z legendarnymi makaronikami!

Pomyślałam sobie "Raz się żyje!" i w mroźny styczniowy dzień, chroniąc się przed zimnem w warszawskiej Galerii Mokotów, zaserwowałam sobie autorską kompozycję słynnych (i przy okazji pioruńsko drogich, jak na swoją wielkość i wagę ;D) makaroników. To było moje pierwsze zetknięcie z tymi słodyczami, ale przyznajcie...ciężko przejść obojętnie obok małych dzieł sztuki!
Jak szaleć to szaleć, jak próbować czegoś po raz pierwszy, to z rozmachem! 
Dziś chwilę o tych łakociach i o moich wrażeniach z ich degustacji.

sobota, 8 lutego 2014

schab z sosem tuńczykowym, kaparami i rukolą

Ostatnio dostałam od Mamy pyszny domowy schab. Część z niego wykorzystałam na ciepło, kilka plasterków natomiast podałam w formie zimnej przystawki - wyszło smacznie i bardzo oryginalnie! Przepis na przekąskę podpatrzyłam w jednej w warszawskich knajp serwujących włoską kuchnię i dostosowałam do swoich upodobań. A zaopatrzenie które dostałam od Rodziców znów zmotywowało mnie, by przyrządzać więcej mięsa na co dzień :) 

środa, 5 lutego 2014

czas na deser!

Teraz muffinki robię rzadko, choć na początku swojej przygody z kuchnią to własnie z nich najbardziej słynęłam! Ale prawda jest taka, że kiedy potrzebuję szybkiego przepisu na coś słodkiego, sięgam właśnie po receptury na babeczki. Te poniższe robiłam ostatnio po raz pierwszy i muszę przyznać, że całkiem mi posmakowały :) Mleczny czekoladowy smak, uzupełniony lawendowym aromatem to zdecydowanie dobre połączenie! 

niedziela, 2 lutego 2014

nr 1 z cyklu "w mojej głowie - CIEKAWE KSIĄŻKI" ULUBIONE WARZYWA PANA WILKINSONA

"Mam nadzieję, że lektura tej książki zaszczepi w Was taką miłość do dobrego jedzenia, 
jaka codziennie jest moim natchnieniem." 
autor

We mnie umiłowania do kuchni specjalnie nie trzeba było zaszczepiać, ale ta książka na pewno stała się inspiracją do moich dalszych działań kulinarnych. To zdecydowanie jedna z piękniejszych pozycji, które posiadam w swoich zbiorach, i choć uważam, że nie jest to propozycja dla każdego, na pewno warto się jej przyjrzeć. Dziś prezentuję pokrótce "ULUBIONE WARZYWA PANA WILKINSONA". Zobaczcie moją recenzję i oceńcie jak sobie poradziłam z wybranym przepisem! :) 

czwartek, 30 stycznia 2014

sałatka czteroskładnikowa

Ta sałatka już zawsze będzie kojarzyła mi się z domem rodzinnym. Na śniadanie podawała ją moja Mama, później podjadaliśmy ją z siostrą o każdej porze dnia i nocy. Jest najprostsza na świecie, bardzo pożywna i naprawdę smaczna - mało kto nie lubi zawartych w niej składników. Rzadko robię ją w Gdańsku, ale jeśli już, dorzucam piąty kolorowy składnik - mój ulubiony szczypiorek. Maminy majonez zastępuję też najczęściej jogurtem, ale tak naprawdę i w tradycyjnej wersji bardzo mi ta propozycja odpowiada. Ta sałatka je się sama! :) Może też być dobrym rozwiązaniem na wartościową przekąskę w pracy. 

niedziela, 26 stycznia 2014

trójmiejska solniczka w indyjskiej restauracji Ganesh

Moje pierwsze tegoroczne spotkanie z trójmiejską solniczką miało miejsce na gdańskich Kowalach, w restauracji Ganesh. Choć okazuje się, że to lokal sieciowy, posiadający 8 punktów w całej Polsce, nigdy wcześniej o nim nie słyszałam. Kuchnia indyjska też jest mi raczej obca, więc miałam pewność, że korzystając z zaproszenia dziewczyn poznam nowe smaki i aromaty. I tak się stało. Zapraszam na krótką relację!

fot. własność restauracji

środa, 22 stycznia 2014

ryżowe ciasteczka z orzechami brazylijskimi

Dziś na blogu trochę bardziej orientalnie. Orzechy brazylijskie i ryżowa mąka długo czekały na swój dzień - oto nadszedł! Te aromatyczne ciastka są naprawdę pyszne i oryginalne w smaku. Długo poleżą i świetnie smakują ze świeżo zaparzoną kawą. Jeśli wolicie inne orzechy lub zależy Wam na dodaniu ulubionych przypraw, nie ma najmniejszego problemu z modyfikacją ciastek - myślę, że mogą smakować pysznie w różnych wariacjach!

Przepis znajdziecie również na łamach Magazynu Obsesje. Zachęcam Was do zajrzenia na strony tego e-czasopisma.

P.S. A orientalne ciasteczka niech będą zapowiedzią kolejnego wpisu - już niedługo relacja z kulinarnego spotkania w indyjskiej restauracji Ganesh! 


sobota, 18 stycznia 2014

rozmarynowe tisane

Dawno nie było na blogu żadnej propozycji napoju. A że porę mamy zimową i często sięgam po rozgrzewające napary, dziś przedstawiam bardzo przeze mnie lubiane "tisane" z rozmarynu. Gdy tylko mam nadmiar tych świeżych gałązek, z chęcią wykorzystuję je w poniższy sposób. Aromatyczny zapach i smak rozmarynu przełamany delikatnie odrobiną miodu to zdecydowanie to, czego mi potrzeba w długie styczniowe wieczory. Spróbujcie i Wy! Prawda że prosty przepis? :)

środa, 15 stycznia 2014

kolorowa sałatka na styczniową szarugę!

Po świątecznych daniach wciąż jeszcze mam ochotę na lżejsze propozycje. I choć powoli myślę nad czymś konkretnym i bardziej obiadowym (co mogłabym przedstawić również Wam), na razie jeszcze kilka pomniejszych przepisów. Do tej sałatki zainspirowało mnie...sprzątanie w kuchni! W nowym roku przypomniałam sobie o mojej spiżarce (czytaj: kartonie/pudełku:) z zapasami pięknych makaronów, które rosły i rosły (i to dzięki nie byle komu!) z nadzieją na wykorzystanie "w odpowiednim momencie". Właściwa chwila nadeszła i tak oto ta sałatka...poprawiła mi nastrój w styczniowe szarawe popołudnie - smak pyszny, cel szczytny :P Misja makaronu spełniona! 

A pamiętacie jeszcze mój pierwszy blogowy wpis?! Od innej makaronowej sałatki wszystko się zaczęło - sałatka makaronowa z kurczakiem, oliwkami i suszonymi pomidorami
Chyba mam sentyment do takich dań!

niedziela, 12 stycznia 2014

ponad 200 polubień na FB!

Kiedy blogowi stuknęło 100 polubień na facebooku byłam akurat w wirze przygotowań do egzaminu zawodowego (klik). Dziś mam wolniejszą głowę i mnóstwo planów, a w międzyczasie liczba osób, które doceniły moją prace wzrosła dwukrotnie! Bardzo dziękuję wszystkim odwiedzającym i zachęcam do dzielenia się ewentualnymi uwagami dotyczącymi strony. Staram się jak mogę, by była coraz ciekawsza i lepsza!

Dobrej niedzieli i całego nadchodzącego tygodnia! 


sobota, 11 stycznia 2014

nr 1 z cyklu "w mojej głowie - CIEKAWE MIEJSCA" - Bistro POBITE GARY

Dziś startuję z obiecanymi postami o miejscach wartych odwiedzenia! Wiele z nich to wielokrotnie sprawdzone lokale, część natomiast to zupełnie nowo odkryte punkty na mapie miasta. Krytykiem kulinarnym jestem kiepskim - najczęściej wszystko mi smakuje i cieszę się z każdej możliwości testowania jedzenia, ale postaram się, by w cyklu " w mojej głowie - CIEKAWE MIEJSCA" nie zabrakło trzeźwych ocen i wyważonej krytyki :)

Restauracyjne fotorelacje inauguruje Bistro POBITE GARY na Gdańskiej Żabiance. Lokalizacja zaskakująca i niepozorna, aczkolwiek bardzo trafna - lokal sąsiaduje z kompleksem AWFiS i znajduje się rzut beretem od stacji SKM. Choć samo otoczenie nie wydaje się zbyt przyjazne, knajpka nadrabia klimatem i ciekawym menu. Byłam tam pierwszy raz i na pewno wkrótce powrócę! A oto raport z wizyty:

środa, 8 stycznia 2014

tarta orzechowa

Orzechowa tarta to moje pierwsze spotkanie z Elizą Mórawską. To właśnie ten deser wyznaczyłam sobie jako pierwszy do realizacji po zetknięciu się z Jej książką o słodkościach. I choć bloga White Plate powinnam była zacząć śledzić już zdecydowanie wcześniej, czynię to z nie mniejszą przyjemnością od kilku tygodni i wiem, że na tym przepisie nie poprzestanę. Ciasto zyskało ogromną sympatię wśród mojej Rodziny i bliskich znajomych. W sumie to sama już tęsknię za jego smakiem...

piątek, 3 stycznia 2014

kanapkowe pasty na bazie naturalnego twarożku

Po końcówce roku, obfitującej w wiele dań mięsnych (z resztą przepysznych, bo domowych!), z nieskrywaną przyjemnością wracam do codziennych przyzwyczajeń kulinarnych i ukochanych past do pieczywa. Po świątecznych tradycyjnych daniach mam chęć na oliwki, suszone pomidory, wędzone ryby oraz świeże zioła i warzywa. To wszystko znajdziecie w poniższych przepisach. Szczególnie polecam cytrynową pastę z pstrągiem - jest bardzo orzeźwiająca! Pasta z oliwkami wymaga nieco dłuższego przygotowania, ale również jest warta wypróbowania. Kto lubi kanapkowe smarowidła na pewno się nie zawiedzie!



poniedziałek, 30 grudnia 2013

grissini - domowe drożdżowe paluchy

Ten przepis czekał na publikację parę miesięcy i chyba w końcu przyszedł na niego czas! Kto ma jeszcze chwilę na przygotowania, polecam wziąć na warsztat drożdżowe paluchy i zaserwować je w sylwestrową noc. Dodatki to kwestia indywidualna - mi najbardziej smakują te z czarnuszką i ziołami prowansalskimi. Równie dobrze można do nich dodać nie tylko przyprawy, ale też oliwki czy choćby suszone pomidory. Pomimo, że trzeba poświęcić im odrobinę więcej czasu, to naprawdę warto przygotować je jako domową przekąskę - są zdecydowanie smaczniejsze i zdrowsze od kupowanych grissini. 

Przy okazji wszystkim Wam życzę dobrych ostatnich dni starego roku oraz samych pozytywnych i radosnych chwil w tym nadchodzącym! Do spisania w przyszłym roku ;)

piątek, 27 grudnia 2013

domowe prezenty na Święta i nie tylko!

Pomysły na prezenty powinnam była podsunąć przed Świętami, ale lekko zwariowany grudniowy czas nie pozwolił mi niestety przygotować tego posta odpowiednio wcześniej. Pomyślałam natomiast, że to, co w tym roku moi bliscy znaleźli pod choinką, może Was zainspirować do zrobienia komuś podarunku domowej roboty na inną okazję! W przerwie między Bożym Narodzeniem, a Nowym Rokiem jest zazwyczaj trochę czasu, żeby na spokojnie przygotować kilka rzeczy, które mogą stać się upominkiem lub po prostu usprawnić i umilić nam pracę w kuchni przez najbliższy rok! Już nie mogę się doczekać kiedy wprowadzę do domowych potraw zawartości poniższych buteleczek. Dwie pierwsze propozycje poznałam dzięki Małej Ani, mojej najlepszej kompanki od kulinarnych odkryć. Dwie kolejne przygotowałam sama. Przepis na syrop pochodzi z internetowych zasobów, natomiast reszta receptur zaczerpnięta jest z Moich Wypieków.



wtorek, 24 grudnia 2013

Świąteczne pozdrowienia

Wszystkim Czytelnikom i Przyjaciołom bloga życzę smacznych kulinarnych wzruszeń w te Święta! A przepis na moje ulubione bakaliowe pierniczki... już za rok ;)


piątek, 20 grudnia 2013

pesto z pieczonych buraków i konfitura buraczkowo-migdałowa z miodem i imbirem

Ciężko mi uwierzyć, że minęło parę miesięcy zanim znów wspominam na blogu o moich ukochanych buraczkach! Jem je w zasadzie dzień w dzień i wciąż nie mam dość! Za to na stronę powracają one w nieprzeciętnym i raczej niecodziennym stylu. Pesto buraczkowe, w towarzystwie lekkiego serka, jest pysznym składnikiem kanapek lub krakersowych przekąsek. Natomiast konfitura buraczano-migdałowa z dodatkiem miodu i imbiru to moje niedawne odkrycie - świetnie komponuje się z serami typu camembert czy twardy kozi!
Buraki uwielbiam za ich smak i piękny głęboki kolor - nie mogę się już doczekać kolejnych przepisów z ich wykorzystaniem. 


Buraczkowe propozycje możecie zobaczyć również na stronie Magazynu Obsesje. 
Serdecznie zapraszam:



wtorek, 17 grudnia 2013

krem z pieczarek z rozmarynowo-serową kruszonką

W zeszły weekend mieliśmy u siebie gości, dla których bardzo lubię gotować! I to nie dlatego, że zazwyczaj wszystko im smakuje, ale również dlatego, że tak jak ja, szukają w kuchni nowych smaków, a spotkania przy stole to dla nich jedne z tych ulubionych. Na tę okazję postanowiłam wyszperać kilka nowych przepisów z zaniedbanych ostatnio gazet i książek kulinarnych. Na pierwszy ogień poszła zupa z pieczarek. Choć wydawałoby się, że to zupełnie zwyczajne danie, dla mnie takie nie było! Po raz pierwszy przygotowałam krem w taki sposób - bardzo długie smażenie warzyw i aromatyczna pieczona kruszonka zrobiły swoje. Zupę śmiało dodaję do listy tych ulubionych, a gościom jeszcze raz dziękuję za świetne towarzystwo!


piątek, 13 grudnia 2013

praca nad blogiem

Praca nad blogiem daje mi wiele radości, ale przygotowywanie jedzenia i robienie zdjęć to sam efekt końcowy moich działań. Nie mniejszą przyjemność sprawia mi sporządzanie listy przepisów do przyrządzenia (rozrasta się w ekspresowym tempie!), nieprzeciętnych produktów do sprawdzenia oraz kadrów do sfotografowania. Jako że doskonale wiem, jakie kuchenne przedmioty mam w domu, ujęcia dań zazwyczaj szkicuję sobie przed ich wykonaniem, tak żeby do realizacji zdjęć podejść już przygotowaną. Układy przedmiotów często spontanicznie ulegają zmianie, ale lubię mieć w głowie bazę zanim przystępuję do pracy. 
Mam nadzieję, że jeszcze długo nie zabraknie mi pomysłów i energii do ich realizacji. A na Nowy Rok mam już jedno małe marzenie - chcę powrócić do fotografii analogowej! Nie mogę się już doczekać efektów eksperymentów kulinarnych utrwalonych na kliszy.




poniedziałek, 9 grudnia 2013

tarta migdałowa z masą cytrynową

Dziś mija tydzień odkąd skończyły się moje zmagania z przygotowaniami do uprawnień zawodowych. Ostatnie miesiące minęły gównie pod znakiem nauki, ale również intensywnych planów na to, co zrobię "po egzaminach" (zdanych czy nie, ważne że po!). Lista rzeczy rosła tygodniami wraz ze stosami ustaw i rozporządzeń do przerobienia. Teraz, gdy jest już naprawdę po wszystkim, z radością zrealizowałam pozycję nr 1 z jedzeniowej części powyższego spisu i w ramach prezentu za otrzymany tytuł upiekłam najlepszą pod słońcem tartę cytrynową. Wspaniale jest móc wrócić do kuchni z głową wolną od przepisów prawnych, za to pełną tych kulinarnych! Poniższe ciasto nie mogło lepiej uczcić powrotu w kuchenne progi. Dodatkowo, w ten zupełnie już zimowy weekend, migdałowo-cytrynowa tarta pysznie, choć i nostalgicznie, przypomniała mi o lecie, które w tym roku przemknęło zdecydowanie za szybko...


piątek, 6 grudnia 2013

miodowo-serowy kurczak z rzymskiego garnka

Wszystkim miłośnikom kuchni, którzy powoli myślą nad listem do św.Mikołaja, polecam wspomnienie w nim tłustym drukiem, o garnku rzymskim. Mój znalazł się właśnie pod choinką w zeszłą wigilię i prezent uważam za bardzo trafiony. A że mój Mikołaj jest zawsze wyjątkowo domyślny (i co by nie powiedzieć, hojny!), to dostałam również książkę autorstwa Ewy Hangel "Garnek rzymski. 80 zdrowych i pysznych przepisów" z mnóstwem kulinarnych inspiracji oraz instrukcjami, jak używać i dbać o gliniane naczynie. Parę ciekawych pomysłów wydawnictwa wciąż czeka na realizację, za to ten makaron z kurczakiem miodowo-ziołowo-serowym wkradł się na listę sztandarowych dań w naszym domu.


poniedziałek, 2 grudnia 2013

owsiane ciasteczka z jagodami goji

Jagody goji dostałam od siostry jeszcze zanim zaświtał mi w głowie pomysł na założenie bloga. To chyba był pierwszy tak niecodzienny produkt w mojej kuchni i wtedy jeszcze nie miałam pojęcia jak cenną rzecz mi wręczono. Teraz jestem już bardziej wyedukowana: jagody goji są ponoć najzdrowszymi owocami na świecie i posiadają mnóstwo plusów dla działania naszego organizmu. Z mojej torebeczki ubyło już sporo suszonych nasionek - wykorzystałam je głównie jako składnik owsianych ciastek, które prezentuję dzisiaj. Są naprawdę smaczne i proste w wykonaniu, a do tego zdrowe, bo bogate w żelazo, wapń i wiele innych składników mineralnych. Pozostałą garść owoców planuję wykorzystać na bardziej wytrawny sposób - wciąż szukam inspiracji. Może ktoś z Was ma jakiś sprawdzony przepis? 

środa, 27 listopada 2013

czosnkowy kurczak według Goka

Ech...parę dni temu książka Gok Wana przeleciała mi koło nosa! Łasa na kulinarne pozycje wzięłam udział w konkursie Małgosi z pieprz czy wanilia  I choć zmagań o nagrodę nie wygrałam, nie żałuję startu - sam smak czosnkowego kurczaka wart był podjęcia wyzwania! Wszystkim bardzo polecam to ekspresowe danie, dzięki niemu odkryłam i pokochałam na nowo dawno już zapomniany olej arachidowy.
Myślę, że w wolnej chwili wstąpię do księgarni i przyjrzę się bliżej całej publikacji Goka - może znajdzie się tam więcej szybkich i smacznych chińskich potraw wartych prezentacji na blogu? W moim wypadku każda wymówka jest dobra, żeby kupić kolejną książkę...

Przy okazji polecam zapoznanie się z całym blogiem - to jedna z tych stron, które bardzo lubię i regularnie odwiedzam.

sobota, 23 listopada 2013

faszerowane muszle makaronowe!

Faszerowanie makaronu nie należy do najłatwiejszych i najszybszych czynności jakie wykonuję w kuchni, za to kolacja składająca się z różnych rodzajów nadziewanych muszli skutecznie rekompensuje poniesiony trud! To naprawdę świetny pomysł na spędzenie czasu przy stole z bliskimi. Można swobodnie żonglować między wersjami, a to sprawia, że posiłek staje się dostosowany do indywidualnych preferencji, nieśpieszny i bardzo sycący. Dodatkowo ilość dokładek jest praktycznie nieskończona, co w mojej rodzinie jest w cenie! Polecam zaopatrzyć się w taki makaron (włoska nazwa: conchiglioni) przy pierwszej nadarzającej się okazji - jego wykorzystanie na pewno będzie się wiązało z dobrymi wspomnieniami. Moje są na tyle silne i pozytywne, że już planuję kolejną odsłonę tych pyszności!

wtorek, 19 listopada 2013

bruschetty z warzywami

Kalafior romanesco, który do tej pory widziałam tylko w kulinarnych gazetach, w końcu trafił w moje ręce! Postanowiłam, w ślad za Tomkiem Woźniakiem i jego artykułem w magazynie KUCHNIA, przygotować z nim chrupiące warzywne grzanki. Muszę przyznać, że przepis okazał się znacznie lepszy, niż mogłam się spodziewać! Zielony i lekko futurystyczny kalafior stanowił kolorystyczny akcent w stosunku do marchewki i papryki, a użyte na pieczywo pesto podkreśliło smak innych składników. Porcja warzyw wyszła dość duża, więc następnego dnia podałam je na ciepło z makaronem - taką wersję również mogę swobodnie polecić.

Kalafior romanesco nie tylko ucieszył mnie swoim mistrzowskim wyglądem i smakiem, ale również przypomniał jak bardzo lubię też tą tradycyjną odmianę warzywa. Będę musiała wkrótce pomyśleć nad jakimś innym przepisem z jego wykorzystaniem.


sobota, 16 listopada 2013

kurczak cytrynowo-lawendowy

Odkrywania dań z lawendy ciąg dalszy! Tym razem przepis wytrawny, a na dodatek mięsny. Pomysł zaczerpnęłam z pięknie wydanej książki młodej angielki Rachel Khoo "Mała paryska kuchnia". Danie wszyło bardzo smacznie i oryginalnie. Ilość suszonych kwiatków jest w sam raz, a cytrynowo-miodowy smak oraz obecność tymianku dodatkowo wzbogacają i delikatnie przełamują lawendowy aromat. Naprawdę warto dla tego kurczaka zaopatrzyć się w suszoną roślinę. U mnie jest jej jeszcze pod dostatkiem - w sam raz na kolejne eksperymenty!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...