piątek, 28 lutego 2014

domowe placki z jabłkami

Nie pierwszy raz piszę o smakach swojego dzieciństwa i dorastania. Było już pyszne ciasto z wiśniami (pamiętacie? klik), a ostatnio prezentowałam niezrównaną śniadaniową sałatkę z czterech składników (klik). Ale to co pokazuję dziś, to chyba najmilsze ze wszystkich kulinarnych rodzinnych wspomnień! Nikt nie robi tak smacznych placków jak moja Mama! Nikt nie ma tyle cierpliwości i oddania w staniu rano nad rozgrzaną patelnią i produkowaniu talerzy gorących jabłkowych krążków. Samej nigdy nie udało mi się Jej w tym dorównać i choć czasem porywam się samotnie na ten przepis to wiem, że mistrzynią placków nie będę (te na zdjęciu mogłyby być mniej rumiane, prawda? ;)) i chyba nawet nie chcę być! Po stokroć wolę je w Maminym wykonaniu - pulchne, pachnące i podetknięte z miłością pod samą zgłodniałą buzię. 

P.S. Zaraz po przepisie na placki znajdziecie odpowiedzi na kilka pytań zadanych mi przez jedną z kulinarnych blogerek. Zapraszam do lektury :)


wtorek, 25 lutego 2014

kurczak z pomidorkami koktajlowymi, serem camembert i pieczonymi batatami

Z miłości do ziemniaków byłam znana przez całe dzieciństwo. Tata i Babcia do dziś wspominają jak wyjadałam gorące kartofle prosto z garnka, a po obfitym obiedzie polowałam jeszcze na zimne resztki. I tak sobie teraz myślę, że...musiałam być pociesznym, mało wybrednym i niedrogim w chowaniu dzieckiem ;) Jak ja tęsknię do tego beztroskiego okresu!
Czasy zmieniły się diametralnie - wyrosłam, a moje podniebienie się zmieniło. I choć ziemniaki wciąż lubię, jem je teraz bardzo rzadko. Moje upodobania poszły w inną stronę, a kulinarne eksperymenty i chęć smakowania różnych rzeczy sprawiły, że częściej sięgam po inne warzywa. Ale dziś wracam na chwilę do ziemniaków, tylko w mniej codziennej odmianie.

Bataty przyrządziłam sama po raz pierwszy, ale już wiem, że nie ostatni - planuję niedługo wyczarować z nich pyszną zupę. Ich słodycz bardzo pasuje do mięsnych dań, a aksamitny i delikatny smak świetnie współgrają ze świeżymi, aromatycznymi ziołami. 

Poniższe danie wyszło naprawdę smacznie! Możecie się o tym przekonać już od wczoraj, na łamach prężnie działającego Magazynu Obsesje. Serdecznie zapraszam:


niedziela, 23 lutego 2014

hiszpańska tortilla z piekarnika i wspomnienie tapas party w gdańskim Mercado

Ostatnio Trójmiejska Solniczka nas rozpieszcza. Dopiero wyrobiłam się z relacją z jednego spotkania, a zaraz biegnę na drugie! Ale wcale nie narzekam - bardzo lubię te babskie zloty :)
Ostatni miał miejsce w Mercado, hiszpańskim tapas położonym w samym sercu gdańskiego Wrzeszcza. Właściciele knajpki poczęstowali nas swoimi specjałami i zapoznali z nowym menu. Wszyscy miłośnicy kuchni hiszpańskiej powinni zajrzeć do tego lokalu - może akurat znajdą tam coś dla siebie! Ja kuchnię hiszpańską znam mało, dlatego w ramach bliższego zapoznania postanowiłam po spotkaniu przygotować tortillę w domu. Nie wiem, czy pieczenie jest tradycyjnym sposobem jej przygotowania, mnie natomiast taka forma skusiła. Zapiekanka wyszła smacznie, a przepis jest dobrą bazą do dalszego eksperymentowania! 

Poniżej kilka fotek ze spotkania (wszystkie zdjęcia są własnością Mercado) i przepis :)


piątek, 21 lutego 2014

obłędna sałatka z kuskusem, owocami i kozim serem

Nie bez powodu ta sałatka zwie się obłędną - tak wygląda i tak też smakuje! Uwielbiam ją za nietuzinkowy miks składników - za świeżość granatu i rukoli, za słodycz winogron, aksamitny smak koziego sera i delikatność kuskusa. A miodowy winegret to mój ulubiony sos, dodaję go bez opamiętania do prawie każdej sałatki :) 

Ech...miałam przyrządzać więcej mięsa, ale w obliczu takich przepisów po prostu nie potrafię...szybkie sałatki, pyszne tarty i aromatyczne zupy siedzą we mnie za głęboko!

środa, 19 lutego 2014

nr 2 z cyklu "w mojej głowie - CIEKAWE MIEJSCA" warszawska CAFE PLAKATÓWKA

Kilka mroźnych styczniowych dni spędziłam w Warszawie - to był dobry czas w gronie rodziny oraz przyjaciół. Dzięki tej wizycie spotkałam się nie tylko z najbliższymi, ale również poznałam kilka nowych kulinarnych miejsc na mapie stolicy. Śmiało mogę polecić Wam Aïoli na Świętokrzyskiej (świetne burgery z jagnięciny!), malutkiego TUK TUK'a przy Placu Zbawiciela (o tej tajskiej knajpce napiszę kiedyś więcej!), włoskie Vapiano na Mokotowie z pysznymi antipasti i klimatyczne małe Sushi Atelier na Wilanowie. 

Ale jest jedno miejsce, które w sposób szczególny zasłużyło na moją uwagę - to Cafe Plakatówka na Miasteczku Wilanów. Spędziłam tu dobrych parę dni pracując przy komputerze i starając się nie narobić zaległości w zawodowych obowiązkach. 

Zobaczcie jak ciekawe to miejsce...i jak wielu rzeczy tu posmakowałam!!! :)    

poniedziałek, 17 lutego 2014

portugalskie dźwięki, portugalskie smaki...

Weekend był pracowity, ale w sposób najprzyjemniejszy z możliwych! Są dwie rzeczy, które mnie najbardziej relaksują - układanie puzzli (najczęściej w trzydniowych bezsennych maratonach...ciężko mi przestać!) i klejenie makiet. Ta druga czynność, nie dość że odprężająca, to jeszcze ściśle powiązana z pracą zawodową, tak więc przyjemna i pożyteczna, ale przy tym bardzo czasochłonna oraz wymagająca pewnych przygotowań - przede wszystkim zapasów muzyki, herbaty no i oczywiście jedzenia. 

Asia z ugotujmy zrobiła mi ostatnio ogromną chęć na płytę APPETIT, czyli kompilację muzyki i kuchni! Wybrałam wersję portugalską i jestem z niej bardzo zadowolona. Melodyjna muzyka wciąga od pierwszego kawałka, a wszystkie dołączone do krążka przepisy są warte uwagi i wypróbowania! Jeden z nich już dziś polecam i prezentuję na oryginalnej fiszce. Słodki chleb skutecznie umilał mi godziny spędzone nad matą do ciecia tektury :) Jest naprawdę pyszny - czuję, że będzie gościł często w naszym domu. Jedna ciepła kulka z masłem i miodem, druga z powidłami, a trzecia, czwarta, piąta i szósta spakowana do pracy.  



piątek, 14 lutego 2014

kamień w ruch = pierwsza domowa pizza!

Ha! W końcu i ja namacalnie dołączyłam do grona wielbicieli pizzy z kamienia :) Od dobrych paru miesięcy sprzęt do wypieków jedynie prezentowałam bliskim, sama licząc, że wkrótce zasłużę na swój własny egzemplarz! Jak widać - zasłużyłam! :D Inauguracja nowego kuchennego gadżetu miała miejsce nie kiedy indziej, jak tylko w Międzynarodowy Dzień Pizzy (9 lutego), a że jestem wielką fanką karczochów, na pierwszy ogień wybrałam pyszną capricciosę. Pozostawiam Was z przepisem i sama idę zagniatać nowe ciasto - nasze tegoroczne Walentynki spędzimy właśnie przy włoskich specjałach. Chyba długo nie wyjdziemy na pizzę do miasta... ta z kamienia jest rewelacyjna!

A w weekend zrobię zapasy domowych sosów. Pamiętacie jeszcze moje propozycje? :) (klik) Nie mogę się już doczekać tej śliwkowej wersji!

wtorek, 11 lutego 2014

SUCRÉ - moje pierwsze spotkanie z legendarnymi makaronikami!

Pomyślałam sobie "Raz się żyje!" i w mroźny styczniowy dzień, chroniąc się przed zimnem w warszawskiej Galerii Mokotów, zaserwowałam sobie autorską kompozycję słynnych (i przy okazji pioruńsko drogich, jak na swoją wielkość i wagę ;D) makaroników. To było moje pierwsze zetknięcie z tymi słodyczami, ale przyznajcie...ciężko przejść obojętnie obok małych dzieł sztuki!
Jak szaleć to szaleć, jak próbować czegoś po raz pierwszy, to z rozmachem! 
Dziś chwilę o tych łakociach i o moich wrażeniach z ich degustacji.

sobota, 8 lutego 2014

schab z sosem tuńczykowym, kaparami i rukolą

Ostatnio dostałam od Mamy pyszny domowy schab. Część z niego wykorzystałam na ciepło, kilka plasterków natomiast podałam w formie zimnej przystawki - wyszło smacznie i bardzo oryginalnie! Przepis na przekąskę podpatrzyłam w jednej w warszawskich knajp serwujących włoską kuchnię i dostosowałam do swoich upodobań. A zaopatrzenie które dostałam od Rodziców znów zmotywowało mnie, by przyrządzać więcej mięsa na co dzień :) 

środa, 5 lutego 2014

czas na deser!

Teraz muffinki robię rzadko, choć na początku swojej przygody z kuchnią to własnie z nich najbardziej słynęłam! Ale prawda jest taka, że kiedy potrzebuję szybkiego przepisu na coś słodkiego, sięgam właśnie po receptury na babeczki. Te poniższe robiłam ostatnio po raz pierwszy i muszę przyznać, że całkiem mi posmakowały :) Mleczny czekoladowy smak, uzupełniony lawendowym aromatem to zdecydowanie dobre połączenie! 

niedziela, 2 lutego 2014

nr 1 z cyklu "w mojej głowie - CIEKAWE KSIĄŻKI" ULUBIONE WARZYWA PANA WILKINSONA

"Mam nadzieję, że lektura tej książki zaszczepi w Was taką miłość do dobrego jedzenia, 
jaka codziennie jest moim natchnieniem." 
autor

We mnie umiłowania do kuchni specjalnie nie trzeba było zaszczepiać, ale ta książka na pewno stała się inspiracją do moich dalszych działań kulinarnych. To zdecydowanie jedna z piękniejszych pozycji, które posiadam w swoich zbiorach, i choć uważam, że nie jest to propozycja dla każdego, na pewno warto się jej przyjrzeć. Dziś prezentuję pokrótce "ULUBIONE WARZYWA PANA WILKINSONA". Zobaczcie moją recenzję i oceńcie jak sobie poradziłam z wybranym przepisem! :) 

czwartek, 30 stycznia 2014

sałatka czteroskładnikowa

Ta sałatka już zawsze będzie kojarzyła mi się z domem rodzinnym. Na śniadanie podawała ją moja Mama, później podjadaliśmy ją z siostrą o każdej porze dnia i nocy. Jest najprostsza na świecie, bardzo pożywna i naprawdę smaczna - mało kto nie lubi zawartych w niej składników. Rzadko robię ją w Gdańsku, ale jeśli już, dorzucam piąty kolorowy składnik - mój ulubiony szczypiorek. Maminy majonez zastępuję też najczęściej jogurtem, ale tak naprawdę i w tradycyjnej wersji bardzo mi ta propozycja odpowiada. Ta sałatka je się sama! :) Może też być dobrym rozwiązaniem na wartościową przekąskę w pracy. 

niedziela, 26 stycznia 2014

trójmiejska solniczka w indyjskiej restauracji Ganesh

Moje pierwsze tegoroczne spotkanie z trójmiejską solniczką miało miejsce na gdańskich Kowalach, w restauracji Ganesh. Choć okazuje się, że to lokal sieciowy, posiadający 8 punktów w całej Polsce, nigdy wcześniej o nim nie słyszałam. Kuchnia indyjska też jest mi raczej obca, więc miałam pewność, że korzystając z zaproszenia dziewczyn poznam nowe smaki i aromaty. I tak się stało. Zapraszam na krótką relację!

fot. własność restauracji

środa, 22 stycznia 2014

ryżowe ciasteczka z orzechami brazylijskimi

Dziś na blogu trochę bardziej orientalnie. Orzechy brazylijskie i ryżowa mąka długo czekały na swój dzień - oto nadszedł! Te aromatyczne ciastka są naprawdę pyszne i oryginalne w smaku. Długo poleżą i świetnie smakują ze świeżo zaparzoną kawą. Jeśli wolicie inne orzechy lub zależy Wam na dodaniu ulubionych przypraw, nie ma najmniejszego problemu z modyfikacją ciastek - myślę, że mogą smakować pysznie w różnych wariacjach!

Przepis znajdziecie również na łamach Magazynu Obsesje. Zachęcam Was do zajrzenia na strony tego e-czasopisma.

P.S. A orientalne ciasteczka niech będą zapowiedzią kolejnego wpisu - już niedługo relacja z kulinarnego spotkania w indyjskiej restauracji Ganesh! 


sobota, 18 stycznia 2014

rozmarynowe tisane

Dawno nie było na blogu żadnej propozycji napoju. A że porę mamy zimową i często sięgam po rozgrzewające napary, dziś przedstawiam bardzo przeze mnie lubiane "tisane" z rozmarynu. Gdy tylko mam nadmiar tych świeżych gałązek, z chęcią wykorzystuję je w poniższy sposób. Aromatyczny zapach i smak rozmarynu przełamany delikatnie odrobiną miodu to zdecydowanie to, czego mi potrzeba w długie styczniowe wieczory. Spróbujcie i Wy! Prawda że prosty przepis? :)

środa, 15 stycznia 2014

kolorowa sałatka na styczniową szarugę!

Po świątecznych daniach wciąż jeszcze mam ochotę na lżejsze propozycje. I choć powoli myślę nad czymś konkretnym i bardziej obiadowym (co mogłabym przedstawić również Wam), na razie jeszcze kilka pomniejszych przepisów. Do tej sałatki zainspirowało mnie...sprzątanie w kuchni! W nowym roku przypomniałam sobie o mojej spiżarce (czytaj: kartonie/pudełku:) z zapasami pięknych makaronów, które rosły i rosły (i to dzięki nie byle komu!) z nadzieją na wykorzystanie "w odpowiednim momencie". Właściwa chwila nadeszła i tak oto ta sałatka...poprawiła mi nastrój w styczniowe szarawe popołudnie - smak pyszny, cel szczytny :P Misja makaronu spełniona! 

A pamiętacie jeszcze mój pierwszy blogowy wpis?! Od innej makaronowej sałatki wszystko się zaczęło - sałatka makaronowa z kurczakiem, oliwkami i suszonymi pomidorami
Chyba mam sentyment do takich dań!

niedziela, 12 stycznia 2014

ponad 200 polubień na FB!

Kiedy blogowi stuknęło 100 polubień na facebooku byłam akurat w wirze przygotowań do egzaminu zawodowego (klik). Dziś mam wolniejszą głowę i mnóstwo planów, a w międzyczasie liczba osób, które doceniły moją prace wzrosła dwukrotnie! Bardzo dziękuję wszystkim odwiedzającym i zachęcam do dzielenia się ewentualnymi uwagami dotyczącymi strony. Staram się jak mogę, by była coraz ciekawsza i lepsza!

Dobrej niedzieli i całego nadchodzącego tygodnia! 


sobota, 11 stycznia 2014

nr 1 z cyklu "w mojej głowie - CIEKAWE MIEJSCA" - Bistro POBITE GARY

Dziś startuję z obiecanymi postami o miejscach wartych odwiedzenia! Wiele z nich to wielokrotnie sprawdzone lokale, część natomiast to zupełnie nowo odkryte punkty na mapie miasta. Krytykiem kulinarnym jestem kiepskim - najczęściej wszystko mi smakuje i cieszę się z każdej możliwości testowania jedzenia, ale postaram się, by w cyklu " w mojej głowie - CIEKAWE MIEJSCA" nie zabrakło trzeźwych ocen i wyważonej krytyki :)

Restauracyjne fotorelacje inauguruje Bistro POBITE GARY na Gdańskiej Żabiance. Lokalizacja zaskakująca i niepozorna, aczkolwiek bardzo trafna - lokal sąsiaduje z kompleksem AWFiS i znajduje się rzut beretem od stacji SKM. Choć samo otoczenie nie wydaje się zbyt przyjazne, knajpka nadrabia klimatem i ciekawym menu. Byłam tam pierwszy raz i na pewno wkrótce powrócę! A oto raport z wizyty:

środa, 8 stycznia 2014

tarta orzechowa

Orzechowa tarta to moje pierwsze spotkanie z Elizą Mórawską. To właśnie ten deser wyznaczyłam sobie jako pierwszy do realizacji po zetknięciu się z Jej książką o słodkościach. I choć bloga White Plate powinnam była zacząć śledzić już zdecydowanie wcześniej, czynię to z nie mniejszą przyjemnością od kilku tygodni i wiem, że na tym przepisie nie poprzestanę. Ciasto zyskało ogromną sympatię wśród mojej Rodziny i bliskich znajomych. W sumie to sama już tęsknię za jego smakiem...

piątek, 3 stycznia 2014

kanapkowe pasty na bazie naturalnego twarożku

Po końcówce roku, obfitującej w wiele dań mięsnych (z resztą przepysznych, bo domowych!), z nieskrywaną przyjemnością wracam do codziennych przyzwyczajeń kulinarnych i ukochanych past do pieczywa. Po świątecznych tradycyjnych daniach mam chęć na oliwki, suszone pomidory, wędzone ryby oraz świeże zioła i warzywa. To wszystko znajdziecie w poniższych przepisach. Szczególnie polecam cytrynową pastę z pstrągiem - jest bardzo orzeźwiająca! Pasta z oliwkami wymaga nieco dłuższego przygotowania, ale również jest warta wypróbowania. Kto lubi kanapkowe smarowidła na pewno się nie zawiedzie!



poniedziałek, 30 grudnia 2013

grissini - domowe drożdżowe paluchy

Ten przepis czekał na publikację parę miesięcy i chyba w końcu przyszedł na niego czas! Kto ma jeszcze chwilę na przygotowania, polecam wziąć na warsztat drożdżowe paluchy i zaserwować je w sylwestrową noc. Dodatki to kwestia indywidualna - mi najbardziej smakują te z czarnuszką i ziołami prowansalskimi. Równie dobrze można do nich dodać nie tylko przyprawy, ale też oliwki czy choćby suszone pomidory. Pomimo, że trzeba poświęcić im odrobinę więcej czasu, to naprawdę warto przygotować je jako domową przekąskę - są zdecydowanie smaczniejsze i zdrowsze od kupowanych grissini. 

Przy okazji wszystkim Wam życzę dobrych ostatnich dni starego roku oraz samych pozytywnych i radosnych chwil w tym nadchodzącym! Do spisania w przyszłym roku ;)

piątek, 27 grudnia 2013

domowe prezenty na Święta i nie tylko!

Pomysły na prezenty powinnam była podsunąć przed Świętami, ale lekko zwariowany grudniowy czas nie pozwolił mi niestety przygotować tego posta odpowiednio wcześniej. Pomyślałam natomiast, że to, co w tym roku moi bliscy znaleźli pod choinką, może Was zainspirować do zrobienia komuś podarunku domowej roboty na inną okazję! W przerwie między Bożym Narodzeniem, a Nowym Rokiem jest zazwyczaj trochę czasu, żeby na spokojnie przygotować kilka rzeczy, które mogą stać się upominkiem lub po prostu usprawnić i umilić nam pracę w kuchni przez najbliższy rok! Już nie mogę się doczekać kiedy wprowadzę do domowych potraw zawartości poniższych buteleczek. Dwie pierwsze propozycje poznałam dzięki Małej Ani, mojej najlepszej kompanki od kulinarnych odkryć. Dwie kolejne przygotowałam sama. Przepis na syrop pochodzi z internetowych zasobów, natomiast reszta receptur zaczerpnięta jest z Moich Wypieków.



wtorek, 24 grudnia 2013

Świąteczne pozdrowienia

Wszystkim Czytelnikom i Przyjaciołom bloga życzę smacznych kulinarnych wzruszeń w te Święta! A przepis na moje ulubione bakaliowe pierniczki... już za rok ;)


piątek, 20 grudnia 2013

pesto z pieczonych buraków i konfitura buraczkowo-migdałowa z miodem i imbirem

Ciężko mi uwierzyć, że minęło parę miesięcy zanim znów wspominam na blogu o moich ukochanych buraczkach! Jem je w zasadzie dzień w dzień i wciąż nie mam dość! Za to na stronę powracają one w nieprzeciętnym i raczej niecodziennym stylu. Pesto buraczkowe, w towarzystwie lekkiego serka, jest pysznym składnikiem kanapek lub krakersowych przekąsek. Natomiast konfitura buraczano-migdałowa z dodatkiem miodu i imbiru to moje niedawne odkrycie - świetnie komponuje się z serami typu camembert czy twardy kozi!
Buraki uwielbiam za ich smak i piękny głęboki kolor - nie mogę się już doczekać kolejnych przepisów z ich wykorzystaniem. 


Buraczkowe propozycje możecie zobaczyć również na stronie Magazynu Obsesje. 
Serdecznie zapraszam:



wtorek, 17 grudnia 2013

krem z pieczarek z rozmarynowo-serową kruszonką

W zeszły weekend mieliśmy u siebie gości, dla których bardzo lubię gotować! I to nie dlatego, że zazwyczaj wszystko im smakuje, ale również dlatego, że tak jak ja, szukają w kuchni nowych smaków, a spotkania przy stole to dla nich jedne z tych ulubionych. Na tę okazję postanowiłam wyszperać kilka nowych przepisów z zaniedbanych ostatnio gazet i książek kulinarnych. Na pierwszy ogień poszła zupa z pieczarek. Choć wydawałoby się, że to zupełnie zwyczajne danie, dla mnie takie nie było! Po raz pierwszy przygotowałam krem w taki sposób - bardzo długie smażenie warzyw i aromatyczna pieczona kruszonka zrobiły swoje. Zupę śmiało dodaję do listy tych ulubionych, a gościom jeszcze raz dziękuję za świetne towarzystwo!


piątek, 13 grudnia 2013

praca nad blogiem

Praca nad blogiem daje mi wiele radości, ale przygotowywanie jedzenia i robienie zdjęć to sam efekt końcowy moich działań. Nie mniejszą przyjemność sprawia mi sporządzanie listy przepisów do przyrządzenia (rozrasta się w ekspresowym tempie!), nieprzeciętnych produktów do sprawdzenia oraz kadrów do sfotografowania. Jako że doskonale wiem, jakie kuchenne przedmioty mam w domu, ujęcia dań zazwyczaj szkicuję sobie przed ich wykonaniem, tak żeby do realizacji zdjęć podejść już przygotowaną. Układy przedmiotów często spontanicznie ulegają zmianie, ale lubię mieć w głowie bazę zanim przystępuję do pracy. 
Mam nadzieję, że jeszcze długo nie zabraknie mi pomysłów i energii do ich realizacji. A na Nowy Rok mam już jedno małe marzenie - chcę powrócić do fotografii analogowej! Nie mogę się już doczekać efektów eksperymentów kulinarnych utrwalonych na kliszy.




poniedziałek, 9 grudnia 2013

tarta migdałowa z masą cytrynową

Dziś mija tydzień odkąd skończyły się moje zmagania z przygotowaniami do uprawnień zawodowych. Ostatnie miesiące minęły gównie pod znakiem nauki, ale również intensywnych planów na to, co zrobię "po egzaminach" (zdanych czy nie, ważne że po!). Lista rzeczy rosła tygodniami wraz ze stosami ustaw i rozporządzeń do przerobienia. Teraz, gdy jest już naprawdę po wszystkim, z radością zrealizowałam pozycję nr 1 z jedzeniowej części powyższego spisu i w ramach prezentu za otrzymany tytuł upiekłam najlepszą pod słońcem tartę cytrynową. Wspaniale jest móc wrócić do kuchni z głową wolną od przepisów prawnych, za to pełną tych kulinarnych! Poniższe ciasto nie mogło lepiej uczcić powrotu w kuchenne progi. Dodatkowo, w ten zupełnie już zimowy weekend, migdałowo-cytrynowa tarta pysznie, choć i nostalgicznie, przypomniała mi o lecie, które w tym roku przemknęło zdecydowanie za szybko...


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...