Pora
roku, która nadeszła, jest dla mnie zdecydowanym czasem na zupy. Z tych
warzywnych, na rozgrzewkę, najbardziej lubię cebulową (ostatnio postawiła mnie
na nogi w czasie choroby, z wdzięczności ją uwieczniłam - wkrótce na blogu!) i
właśnie poniższą porową. Obydwie są wyjątkowo szybkie oraz niedrogie w
wykonaniu i bazują naprawdę na podstawowych składnikach. Są pyszne więc u nas
znikają w mig, ale można je też spokojnie zawekować i wrócić do jedzenia po
kilku dniach. Dziś zachęcam właśnie do porowej - mam nadzieję, że posmakuje.
Przepis znów zaczerpnęłam z Kwestii Smaku, bo to portal, który w sposób szczególny zachęcił mnie do gotowania i dał początek moim kulinarnym działaniom. Często prezentuję dania przygotowane właśnie w oparciu o stronę - są to rzeczy, które sprawdziłam niejednokrotnie i mogę polecić z czystym sumieniem. Niemniej jednak, coraz częściej na moim blogu będą pojawiały się inspiracje z innych źródeł (sterty książek i czasopism czekają w pogotowiu na swój czas!), a także kolejne samodzielne próby komponowania smaków.