trochę czerni i bieli...
Choć w opozycji do większości ludzi lubię listopad, to pierwsze jego dni zawsze należą do nostalgicznych. Pomyślałam więc, że zamiast przepisu tym razem umieszczę kilka zdjęć w czerni i bieli. Wciąż myślę o zastosowaniu tej kolorystyki w fotografii kulinarnej (to dopiero wyzwanie!), ale na razie zdecydowałam się postawić na architekturę. Zachęciła mnie do tego świetna dziewczyna i fotografka, Natalia z foto-terapii, rzucając mi wyzwanie na społecznościowym portalu. Próbę podejmuję na blogu - Dziękuję Natalia za mobilizację! :)
Tak więc na dziś garstka zdjęć i życzenia spokojnej niedzieli.
Architektura i miejskie życie świetnie prezentuje się w czarno-białej kolorystyce. :)
OdpowiedzUsuńto prawda! :) zwykło się mówić, że zamiana niemal każdego zdjęcia kolorowego na czarno-białe ratuje nieciekawe ujęcie, ale ja uważam, że to nie do końca prawda i że nad dobrą fotografią czarno-białą trzeba się sporo natrudzić! I właśnie mam ostatnio ochotę się trochę "pomęczyć" w tej dziedzinie ;)
UsuńUwielbiam czarno-białe zdjęcia! Mam bardzo dużo zdjęć właśnie w tej kolorystyce ;) Czekam na czarno-białe zdjęcia potraw, to może być bardzo ciekawe doświadczenie! ;)
OdpowiedzUsuńMusisz mi kiedyś pokazać swoje zdjęcia, jestem ciekawa! :) A te kulinarne czarno-białe fotki to naprawdę wyzwanie - mam nadzieję, że sprostam i że wyjdzie z tego coś fajnego! ściskam
Usuń